środa, 14 sierpnia 2013

Suchy Las znowu nie taki suchy- Grand Prix Wielkopolski w Maratonach MTB- 11.08.2013

11 sierpnia kolejna edycja Grand Prix odbyła się w podpoznańskim Suchym Lesie. Jechałem tam z dobrym nastawieniem, gdyż dobrze czuję się na w miarę płaskich trasach, na których można rozwijać większe prędkości i nie ma na nich karkołomnych, technicznych zjazdów. Tradycyjnie wybrałem dłuższy wariant mega liczący jak się później okazało 84 km. Duża, rekordowa frekwencja 554 uczestników sprawiła, że start przełożono o 15 minut. Trasa została znacznie zmodyfikowana w stosunku do tych z lat ubiegłych i przebiegała w odwrotnym kierunku, co trzeba ocenić na jej plus. Startowałem z pierwszego sektora. Pierwszy kilometr to asfaltowe rozprowadzanie po ulicach i podjazd, który dokonał wstępnej selekcji. Następnie kolejny podjazd wiodący ścieżką, który kiedyś był zjazdem do mety. Na długim asfaltowym odcinku, kiedy to mocno pocisnąłem, załapałem się do mocnej grupy kolarzy. Na 4 km szybki zjazd po betonowych, krzywych płytach. Tutaj udało mi się wyprzedzić kilku zawodników, a mój 29’er szedł jak przecinak w takich warunkach. Od tego momentu zaczęliśmy jechać w 4-5 osób, zgodnie współpracując i co jakiś czas dając sobie zmiany. Przyniosło to dobre efekty, gdyż doganialiśmy stopniowo kolejnych kolarzy. Czułem, że tego dnia „noga dobrze podawała” i jest realna szansa na dobry wynik, a profil trasy akurat był pode mnie. Nie było tak płasko na sucholeskiej trasie jak dawniej, co chwilami zaskakiwało m.in. długim brukowanym podjazdem czy leśnymi krętymi odcinkami. Na jednym z leśnych podjazdów, mocnemu kolarzowi z naszej grupy pękł łańcuch. Szkoda, bo jechał mocno i był przydatny przy współpracy. Kolejny fragment to znane mi, podmokłe odcinki nad Wartą. Wjechaliśmy do Biedruska od drugiej strony asfaltowym podjazdem, skąd skręciliśmy w asfaltową drogę dojazdową na poligon. Po pewnym czasie odbiliśmy na sam poligon. Ta część trasy zaskoczyła mnie i była dużym urozmaiceniem m.in. poprzez naprzemienne hopki i czołgowe drogi pełne błota. Przez rozległe kałuże błota i wody trzeba było przejeżdżać w ciemno środkiem z rozpędu żeby w nich nie utknąć. Rower zanurzał się aż po osie. Napęd zaczął trzeszczeć niemiłosiernie. Suchy Las nie okazał się wcale taki suchy jak sugeruje nazwa miejscowości. Zostało nas trzech. Licznik wskazywał już 40 km, a mety jeszcze nie widziałem. Nie ma lekko pomyślałem… ,ale kondycja i wytrzymałość dopisywała. Po chwili wyjechaliśmy niedaleko mety. Redaktor P. Kurek wyczytał mnie, że kończę połowę dystansu ;). Szybki, zgodny postój na uzupełnienie bidonów i ruszamy wspólnie na drugie okrążenie. Mijaliśmy znane nam już fragmenty trasy. Na jednym z singletracków zauważyłem, że przodem roweru zaczyna rzucać na boki i niestety uchodzi powietrze z opony… No tak szkoda, zdarza się czasami taki defekt, ale o dobrym wyniku można już zapomnieć. A jechałem w dobrej grupie i była realna szansa na dobry rezultat, co widać po czasach na punktach kontrolnych. Przyczyną awarii był pewnie kolec, bo dookoła były kolczaste chaszcze. W padającym deszczu wymieniłem dętkę. Jakby było mało tego, okazało się, że zepsuta jest pompka, która przepuszczała powietrze. Traciłem cenny czas. Byłem zmuszony jechać na niskim ciśnieniu i bardzo uważać żeby nie dobić opony i żeby nie spadła z obręczy. Emocje i presja na wynik spadły i w sumie zacząłem jechać treningowo. Za to motywacji dodawał mi doping kibiców okolicznych miejscowości ;). Na ostatnich kilometrach na poligonie poczułem już że stopniowo kończą mi się zapasy energii. I w ten sposób dokończyłem drugie okrążenie. Po maratonie zwyczajowo był czas żeby na spokojnie porozmawiać ze znajomymi kolarzami i skomentować przebieg zawodów. Podczas losowania nagród wśród wszystkich uczestników, udało mi się wylosować markowe okulary przeciwsłoneczne, co w pewnym stopniu zrekompensowało mi „przygodę” na trasie, a przez to niesatysfakcjonujący wynik.

Wynik dystans mega: 30 w kat. M3, open 79
Czas: 3:38:03, dystans 84 km

WYNIKI MEGA

WYNIKI MINI

Na zawody do Suchego Lasu przyjechało 554 kolarzy.
Na nadwarciańskim singletracku.
Po pierwszym okrążeniu. Krótka przerwa na uzupełnienie płynów.
Z Wiesławem Fidurskim- autorem trasy maratonu w Krzywej Wsi k. Złotowa, który zajął pierwsze miejsce w swojej kategorii na krótszym dystansie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz