Akcesoria rowerowe

sobota, 16 kwietnia 2016

Rower Climber Trekking- recenzja

Od pewnego już czasu proponowałem mojej żonie Lidii zakup lepszego roweru do naszych przejażdżek. Jeździmy wspólnie coraz dłuższe dystanse, a zatem przyszedł moment, żeby również małżonka mogła komfortowo cieszyć się jazdą. Nie zamierzaliśmy kupować drogiego ani wyczynowego roweru. Budżet określiliśmy na niewiele ponad 1 tys. zł Zdecydowaliśmy się na rower trekkingowy, bardziej uniwersalny na różne warunki zarówno w lekki teren jak i na szosę. Po zrobieniu dobrego rozpoznania w sklepach padł wybór na rower Climber polskiej marki Sprick ze Świebodzina. W sklepie dokładnie mu się przyjrzeliśmy i podjęliśmy decyzję, że zabieramy go do domu. Sprzęt ma bardzo dobrą relację jakości i dobranych podzespołów do ceny. Najważniejsza jest rama, która wykonana jest z aluminium, a zatem rower jest lżejszy i ma w przyszłości potencjał rozwojowy. Rama występuje w dwóch wersjach: damskiej i męskiej oraz w dwóch kolorach: czerwonym i grafitowym. Lidia wybrała damkę w kolorze czerwonym i rozmiar 18'. A teraz przedstawię w skrócie specyfikację:
- rama: aluminium,
- amortyzator: Suntour trekking,
- przerzutka tylna i przednia: Shimano Acera,
- kaseta 8 rzędowa,
- koła 28'.
- kierownica regulowana,
- wspornik siodełka amortyzowany,
- dynamo w piaście Shimano,
- bagażnik i błotniki.

Ogólnie rower robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Widać dbałość, solidność i estetykę wykonania ramy i poszczególnych podzespołów, co nieczęsto zdarza się w tym pułapie cenowym. Po zakupie nawet nie wymagał wielu regulacji, bo wszystko było przygotowane. Wrażenie to oczywiście to nie wszystko. Rower tak samo dobrze jeździ jak wygląda. Lidia przejechała już ponad 1000 km i wszystko jest bez zarzutu, bez żadnych usterek. Trekkingowy Climber to doskonały wybór dla osoby zaczynającej na poważnie jazdę rowerem, która poszukuje sprzętu niezawodnego, dzięki czemu pokonywane kilometry są przyjemnością.

           Trekkingowy Climber tuż po zakupie.

             Przerzutka tylna Shimano Acera.

                  Mechanizm korbowy.

             Na rowerze widnieje napis, że mamy do czynienia z aluminiową ramą.
 
            Żelowe siodełko i amortyzowany wspornik siodełka zapewniają komfort jazdy.

              Amortyzowany widelec Suntour dodaje komfortu i bezpieczeństwa

              Nowoczesne dynamo ukryte w piaście Shimano.

              Rama występuje w dwóch wersjach: damskiej i męskiej.

           Lidia na jednej z pierwszych jazd testuje nowy rower :)

poniedziałek, 26 października 2015

III Bieg Leśne Dukty. Lipka 19.09.2015

W sobotę 19 września 2015 wziąłem udział w III Biegu Leśne Dukty w Lipce. Bazę zawodów ulokowano przy zmodernizowanym lipkowskim basenie. Dystans trasy 5 km poprowadzono w terenie leśnymi ścieżkami- jak w nazwie zawodów. Pogoda tego dnia dopisywała- było słonecznie i wyjątkowo ciepło jak na tę porę roku. Przyznam, że początkowo biegło mi się dość ciężko ze względu na wcześniejszą kontuzję kostki, przerwę w treningach, a także wzrost wagi. Dystans 5 km jest dla sprinterów, a mi jednak pasują dłuższe dystanse, gdzie mam już wypracowaną wytrzymałość. Imprezę potraktowałem na spokojnie jako aktywne, krótkie spędzenie popołudnia. Zaznaczę, że dzielnie kibicowała mi moja żona Lidia :), co wyzwalało we mnie dodatkowe pokłady energii. Spotkałem też kilku znajomych biegaczy ze Złotowa. Należy podkreślić bardzo dobrą, sprawną organizację biegu oraz oznakowanie i zabezpieczenie trasy, a do tego fakt, że nie pobierano opłaty za udział. Wszyscy uczestnicy biegu otrzymali gratis ładne i porządne koszulki biegowe. Ponadto na zakończenie zawodów losowano atrakcyjne nagrody. Udało mi się nawet wylosować kije do nordic walking :) ,z których skorzystam. Warto było wziąć udział III Biegu Leśne Dukty w Lipce- kameralnych zawodach, które z każdą edycją na stałe wpisują się w kalendarz zawodów sportowych powiatu złotowskiego. Lipkowski bieg zawsze będę miło wspominał i polecał.

Miejsce: 17 w kat M3, 98 open na 157 sklasyfikowanych zawodników
Czas: 28:52
dystans: 5 km, teren: leśne dukty.





 Fot.: K. Potapowicz

środa, 27 maja 2015

IX Złotowski Bieg Zawilca- 9.05.2015

Już po raz dziewiąty, od samego początku istnienia tej imprezy, wziąłem udział w Złotowskim Biegu Zawilca. Bieg ten już na stałe wpisał się w kalendarz imprez sportowych Złotowa, a jego ranga wykracza już poza region. Tym razem nietypowo zadebiutowałem w kategorii "Nordic Walking" z powodu poważnej kontuzji kostki sprzed 6 miesięcy. Do pełnego biegania jeszcze muszę poczekać. W "Zawilcu" zawsze warto brać udział ze względu na sympatyczną i miłą atmosferę, możliwość spotkania znajomych i spędzenia aktywnie czasu. Jeśli do tego dodać pomiar elektroniczny, ciekawe pakiety startowe i atrakcyjne nagrody losowane wśród uczestników to czego więcej wymagać. Wydałoby się, że Nordic Walking to prosta dyscyplina i wystarczy tylko maszerować. Nic bardziej mylnego. Tutaj ważna jest technika poruszania się, ugięcie rąk, pochylenie i odpowiednie tempo. Zdziwiłem się na początku jak byłem wyprzedzany. W końcu każdy jest dobry w swojej dyscyplinie, a moja to kolarstwo. Spróbowałem i jako debiutant pomaszerowałem z całych sił na tyle ile mogłem.

Mój wynik w Nordic Walking :
- open: 21 miejsce na 100 sklasyfikowanych zawodników,
- dystans 5 km,
- czas: 0:41:02

KLASYFIKACJA- NORDIC WALKING

KLASYFIKACJA BIEGU



Wiosenne przejażdżki MTB

Poniżej kilka zdjęć z kwietniowych przejażdżek kondycyjnych ze Sławkiem po szlakach powiatu złotowskiego. Trasy zróżnicowane i ciekawe. Taka jazda kondycyjna w umiarkowanym tempie bez ukierunkowania na ściganie także daje dużo satysfakcji i przyjemności.






czwartek, 12 marca 2015

Pierwsze oznaki rowerowej wiosny

W niedzielny poranek 8 Marca, wspólnie ze Sławkiem i Andrzejem postanowiliśmy razem pojeździć po dłuższej przerwie. Dodam, że ostatnio długo razem nie jeździliśmy z powodu kontuzji nogi Andrzeja i mojej. Do wybrania się na rower zachęcała tego dnia ładna, słoneczna pogoda zwiastująca nadchodzącą wiosnę. Postanowiliśmy wybrać wariant szosowy, aczkolwiek na rowerach MTB. Wspomnę, że był też odcinek leśno- szutrowy w okolicach Ptuszy. Trasa: Złotów- Nowy Dwór- Górzna- Piecewo- okolice Ptuszy- Tarnówka- Złotów liczyła prawie 50 km. Pokonaliśmy go w spokojnym tempie dla samej kondycji i dobrego samopoczucia. Tradycyjnie nie zabrakło stałych akcentów wyścigowych jak na kolarzy przystało, m.in.: interwał i jazda na kole. Takie jazdy na rowerach dają równie dużo przyjemności i nie zawsze muszą być to wyścigi czy zaplanowane treningi. Pamiętajmy, że najważniejsza jest radość z jazdy, a jeśli odbywa się w dobrym towarzystwie to jeszcze lepiej :) .
Chwila przerwy na pamiątkowe zdjęcie :) (fot. Sławek)
Zapis trasy (kliknij, aby powiększyć)

środa, 24 września 2014

II Bieg Leśne Dukty. Lipka 20.09.2014

W sobotę 20 września 2014 wziąłem udział w II Biegu Leśne Dukty w Lipce. Bazę zawodów ulokowano przy zmodernizowanym lipkowskim basenie. Dystans trasy 5 km poprowadzono w terenie leśnymi ścieżkami- jak w nazwie zawodów.Trasę zmodyfikowano względem ubiegłego roku. Pogoda tego dnia dopisywała- było słonecznie i wyjątkowo ciepło jak na tę porę roku. Przyznam, że początkowo biegło mi się dość ciężko. W końcu to dystans dla sprinterów, a mi jednak pasują dłuższe dystanse, gdzie mam już wypracowaną wytrzymałość. Imprezę potraktowałem na spokojnie jako aktywne, krótkie spędzenie popołudnia. Spotkałem też kilku znajomych biegaczy ze Złotowa. Należy zaznaczyć bardzo dobrą, sprawną organizację biegu oraz oznakowanie i zabezpieczenie trasy, a do tego fakt, że nie pobierano opłaty za udział. Warto wspomnieć, że na imprezę zaproszono znanego lekkoatletę Sebastiana Chmarę. Wszyscy uczestnicy biegu otrzymali ładne, pamiątkowe medale oraz ciepły posiłek. Warto było wziąć udział II Biegu Leśne Dukty w Lipce- kameralnych zawodach, które mają perspektywy rozwoju i które będę miło wspominał.

Miejsce: 14 w kat M3, 44 open na 131 sklasyfikowanych zawodników
Czas: 24:36
dystans: 5 km, teren: leśne dukty.


Fot.: Karol Potapowicz, www.zlotowskie.pl, Daniel Wiśniewski

czwartek, 18 września 2014

VIII Mistrzostwa Piły w Kolarstwie Szosowym- 14.09.2014

Już po raz piąty wziąłem udział w tytułowej imprezie, którą bardzo lubię, gdyż jazda na szosie jest mi bliska. Start i metę ulokowano na ulicy Mickiewicza w Pile, a biuro zawodów w pobliskiej hali sportowej MOSiR. Postanowiłem wystartować i sprawdzić się w kategorii "Amator", gdyż moja forma jest ostatnio średnia, żeby pościgać się z Mastersami.Trasę poprowadzono ulicami Piły po 5 rundach o długości 7 km. Przed godz. 14 zgodnie  stajemy na linii startu. Tradycyjnie sprawdzanie z kim przyjdzie jechać. Ustawiłem się w pierwszej linii, żeby zająć dobrą i  bezpieczną pozycję na początku zawodów Po pewnym oczekiwaniu i i opóźnieniu ruszamy bardzo mocnym tempem. Trzeba bardzo uważać na początku, bo jadą kolarze o różnych umiejętnościach, trzeba być skupionym i mieć oczy dookoła głowy. Staram się być czujny szczególnie przy wejściach w zakręty. Na ulicy Koszalińskiej w pewnym momencie osiągamy prędkość około 60 km/h. Trasa ciekawa, fragmentami trudna, a przy tym interwałowa i nie dająca za bardzo odpocząć. Zakręty o 90 stopni na których trzeba mocno i ostrożnie zwalniać, kilka podjazdów, zjazdów i rond. Tempo i styl jazdy można porównać do zawodów xc w mtb. Jechałem początkowo z przodu co kosztowało mnie dużo energii. Chyba za bardzo się "podpaliłem" na początku i czułem "ogień" w płucach. Peleton po pierwszym okrążeniu się rozciąga. Z kilkoma kolarzami nie możemy dogonić już zasadniczej, czołowej grupy. Jedziemy tak początkowo w kilka osób, a do zmian ci kolarze nie są za bardzo skorzy. Mówię, żeby dawali zmiany, a jeden z nich odpowiada mi: "Ty prowadź, bo ja nie mam siły i mam kryzys". A co to ja niby nie mam kryzysu?  Zwalniam na moment, żeby ich sprawdzić, ale niestety przychodzi mi samemu nas ciągnąć i do tego momentami pod wiatr. Staram się jechać jak najmocniej, ale niestety moi towarzysze liczą tylko na przewiezienie się na kole… W momencie przejeżdżania każdego okrążenia kibice nas dopingują co bardzo cieszy :) i wyzwala dodatkowe pokłady energii, a spiker komentuje nasz przejazd. W pozostałych częściach Piły mieszkańcy także nam kibicują. To fajne uczucie mieć możliwość ścigania się po pustych i zabezpieczonych przez organizatora ulicach. Gdy zostaje ostatnie okrążenia oznajmione dzwonkiem, zachowuję zdwojoną uwagę, w szczególności na podjazdach, żeby nikt nie próbował mi odjechać. Kontroluję sytuację na przedzie. Wiem, że zaraz rozpocznie się sprint i muszę wykazać się refleksem. Na ostatnich kilkuset metrach następuje sprint. Cisnę do oporu rzucając na boki rowerem. Nie mam zamiaru się dać wyprzedzić. Słyszę spikera. Z zajętego miejsca i czasu jestem średnio zadowolony. W kolarstwie szosowym duże znaczenie ma zgodna współpraca, czego zabrakło, całe zawody praktycznie jechałem sam na przedzie grupy, a początek wyścigu nie ułożył się tak jak planowałem. Z pewnością warto było wziąć udział w dobrze zorganizowanych w VIII Mistrzostwach Piły w Kolarstwie Szosowym.
Wyniki:
27 miejsce open na 56 sklasyfikowanych kolarzy w kat. Amator
22 miejsce w kat. 30+
czas: 1:01:01
dystans 35 km.

WYNIKI

Fot.: Lidia P.